Maria Skłodowska-Curie

Maria Skłodowska-Curie

(ur. 7 listopada 1867 r. w Warszawie, zm. 4 lipca 1934 r. w Passy we Francji)

Chociaż nie urodziła się jako pierwsze - a wprost przeciwnie: piąte i ostatnie dziecko państwa Skłodowskich - liczebnik "pierwsza" pojawia się nader często w biografii Marii Skłodowskiej-Curie.

Pani Bronisława z domu Boguska (herbu Topór) i Władysław (herbu Dołęga) Skłodowski z gromadką dzieci mieszkają w warszawskiej kamienicy. Administracyjnie stolica, jako położona w Królestwie Polskim, należy do Imperium Rosyjskiego. Wówczas to na rodzinach spoczywał ciężar zachowania polskości w sercach i umysłach dzieci, dlatego państwo Skłodowscy mocno dbają o to, żeby ich potomstwo od najmłodszych lat było świadome swojej narodowości. Są to czasy pozytywizmu, toteż rodzice realizują ten cel poprzez zapewnienie dzieciom dostępu do wiedzy i wzbudzenie zamiłowania do niej. Nietrudno było o to w rodzinie nauczycielskiej, bowiem już dziadek Maniusi (jak wołano w domu na najmłodszą pociechę), Józef Skłodowski, był znanym i cenionym pedagogiem. Ojciec - matematyk i fizyk - piastował stanowisko dyrektora w dwóch męskich gimnazjach, a gdy "nie spodobał się" władzom carskim, założył w domu stancję dla chłopców. Również matka udzielała się na stancji - tyle że dla dziewcząt - jako przełożona. Na tej stancji Maniusia pobiera pierwsze nauki, wspólnie z innymi dziewczętami z dobrych domów. Przedtem córka państwa Skłodowskich czerpie wiedzę w warunkach domowych.

Pierwsze dramatyczne doświadczenie życiowe - gdy Maniusia ma 9 lat, umiera na tyfus jej najstarsza siostra Zosia. Los nie pozostaje na długo łaskawy wobec rodziny Skłodowskich. Dwa lata po śmierci Zosi walkę z gruźlicą przegrywa pani Bronisława. Jest to moment życiowy, kiedy na wpół osierocone ostatnie dziecko Skłodowskich jednoznacznie opowiada się za światopoglądem ojca. Bo trzeba wiedzieć, że w tym małżeństwie żona była gorliwą katoliczką, mąż zaś zadeklarowanym ateistą.

Przykrym doświadczeniem dla młodej dziewczyny - choć zupełnie innego kalibru - stały się lata spędzone w III Żeńskim Gimnazjum Rządowym. Jawna rusyfikacja, atmosfera inwigilacji na pewno nie sprzyjały nauce. Dzieci wiecznie podejrzewane i szpiegowane wiedziały o tym, że jedna rozmowa polska albo nieostrożne słowo mogły poważnie zaszkodzić nie tylko im samym, lecz także ich rodzicom. We wrogim otoczeniu traciły całą radość życia, a przedwczesne uczucie nieufności, oburzenia przytłaczało jak zmora ich dzieciństwo. Z drugiej strony tak nienormalne warunki rozwoju podniecały uczucia patriotyczne - napisze po latach Skłodowska w swojej Autobiografii . Mimo tak przygnębiających warunków Maria odbiera 12 czerwca 1883 r. świadectwo ukończenia gimnazjum z nagrodą - złotym medalem za osiągnięcia w nauce (może taki ówczesny odpowiednik dzisiejszego "paska" na świadectwie?). Warto dodać, że tylko gimnazjum państwowe (tu: rosyjskie) miało prawo do wydawania prawomocnych cenzurek, które mogły otwierać furtkę do dalszej edukacji.

Przeżycia ostatnich lat nie pozostały bez śladu na zdrowiu i psychice młodej dziewczyny. Jej stan psychiczny i fizyczny jest na tyle niepokojący, że pan Władysław decyduje się oddać nastoletnią córkę na wieś pod opiekę swojej rodziny. Rok spędzony na łonie natury wystarcza, aby Maria odzyskała siły. Wraca do Warszawy. Tu dziarsko bierze się za udzielanie korepetycji z matematyki, fizyki, języka polskiego, rosyjskiego, niemieckiego, angielskiego, francuskiego. Tu także poznaje Bronisławę Piasecką - nauczycielkę, zagorzałą pozytywistkę. Ta znajomość sprawia, że trzy siostry Skłodowskie - Marysia, Bronia i Hela - rozpoczynają swoją przygodę z tajnym Uniwersytetem Latającym. Jest to wreszcie czas (bo o miejscu trudno mówić - studenci spotykali się z wykładowcami w prywatnych mieszkaniach, często zmieniając lokalizację, aby władze rosyjskie ich nie wytropiły) na pozyskanie faktycznej wiedzy, a nie tej ocenzurowanej przez zaborcę. Wykłady stają się również okazją do kontaktu z osobistościami ze świata nauki. Dla Marii Skłodowskiej jest to początek prawdziwej fascynacji wiedzą.

Co dalej? Bo pamiętajmy, że są to czasy, kiedy kobiety "nie nadawały się" do studiowania. Przypisano im jedynie powołanie do prowadzenia domu - miały dobrze wychodzić za mąż, rodzić dzieci i doskonale dbać o swoją "złotą klatkę". Do tej roli - w przeświadczeniu ówczesnych - przygotowała je biologia, pozostawiając ich umysły niezdolnymi do percepcji wiedzy. Żadna uczelnia w Polsce kobiet nie przyjmowała. Postępowa w tej dziedzinie była Francja, która już w roku 1863 otworzyła wrota swoich uczelni przed płcią piękną. Tymczasem Marysia i Bronia już do tego stopnia połknęły bakcyla wiedzy, że wobec takich możliwości (i niemożliwości) zawierają swoisty pakt. Najpierw starsza siostra skończy studia na Sorbonie, młodsza zaś weźmie na siebie finansowy ciężar tego przedsięwzięcia. Potem z kolei Bronia weźmie na swoje utrzymanie Marysię, aby ta mogła spełnić swoje marzenie.

Panny Skłodowskie dotrzymały danego sobie słowa. Maria zarabia jako guwernantka najpierw w Krakowie, potem w majątku ziemskim państwa Żorawskich, w Szczukach. Oprócz dwóch panienek uczy też wiejskie dzieci pisać, czytać i liczyć. Ryzykuje, bo na takie rzeczy nie ma zgody władz carskich. W Szczukach właśnie przeżywa swoją pierwszą miłość. Syn państwa Żorawskich odwzajemnia te uczucia, nie na tyle jednak, żeby pojąć za żonę Marysię Skłodowską wbrew woli rodziców. Biedna guwernantka nie była wszak odpowiednią partią dla bogatego panicza, toteż mimo że doszło nawet do zaręczyn, to do małżeństwa nie. Dziś możemy sobie zadać pytanie, jak potoczyłaby się historia nauki, gdyby pewien kawaler miał w sobie tyle siły, aby przeciwstawić się rodzicom. Tak czy inaczej, wzgardzona narzeczona opuszcza Szczuki i znowu mieszka w Warszawie. Na szczęście są tu, przy Krakowskim Przedmieściu, laboratoria Muzeum Przemysłu i Rolnictwa, gdzie może, w wolnych od korepetycji chwilach, spędzać czas ze swoją inną miłością - chemią i fizyką. Wtedy już wie dokładnie, że te właśnie dziedziny nauki fascynują ją najbardziej.

Tymczasem Bronisławie życie osobiste się układa. Studentka medycyny na Sorbonie wychodzi za mąż za lekarza. Postanawiają wziąć na utrzymanie Marię - nadeszła kolej spełnienia marzeń młodszej siostry. I tak "na mocy" siostrzanego paktu Maria Skłodowska wyrusza do Paryża. Jest rok 1891. W listopadzie jest już studentką Sorbony na Wydziale Nauk Ścisłych - jako pierwsza kobieta, która zdała egzaminy na ten wydział. Chyba nie trzeba dodawać: świetną studentką. Fascynacja nauką, pracowitość, predyspozycje intelektualne - wszystko to sprawia, że każdy dzień przybliża ją do sukcesu. Są też takie dni, kiedy - jakby dla kontrastu - staje na scenie. Tak, Marię Skłodowską można było oglądać w spektaklach jako aktorkę amatorskiego teatru chociażby w sztuce Polska, która kruszy kajdany. Obracając się w środowisku artystycznym, poznała słynnego pianistę Ignacego Jana Paderewskiego, z którym połączyła ją przyjaźń. Niemniej to nie scena, a laboratorium uczyniło z niej wielką postać.

Doskonałe wyniki na studiach sprawiły, że jeden z jej wykładowców, Gabriel Lippmann, widząc w swojej absolwentce ogromny potencjał, pomógł jej uzyskać stypendium naukowe na dalsze badania w dziedzinie fizyki i chemii. Obracając się w środowisku uczonych, natknęła się pewnego dnia na skromnego wykładowcę Szkoły Fizyki i Chemii w Paryżu, Pierre’a Curie. I faktycznie dała znać o sobie "chemia" - pobrali się 26 lipca 1895 r. Cichy ślub cywilny, bez obrączek, w obecności najbliższej rodziny i przyjaciół wieńczy oryginalna podróż poślubna. Maria i Pierre wyruszają w nią na rowerach, które dostali w prezencie ślubnym. Jak na tamte czasy - pomysł iście awangardowy! Odtąd Maria będzie się we Francji podpisywać Curie-Sklodowska. Ta francuska konstrukcja (najpierw nazwisko męża, potem panieńskie) zadomowiła się również w Polsce.

Naukowcy pracują wspólnie. Maria, złamawszy powszechne stereotypy pojmowania kobiety, stara się jednakowoż godzić rolę żony, a z czasem matki. Pierwsza na świat przychodzi Irène (1897). Dzięki pomocy dziadka, ojca Pierre’a, małżonkowie mogą kontynuować prace badawcze. Za rok odnotowują swój wielki trumf - odkrywają nowy pierwiastek chemiczny! Nadają mu nazwę polon. Jest to hołd oddany przez Marię ojczyźnie - niech świat nie zapomina, że Polska istnieje i że jest pod zaborami. Niecałe pół roku dzieli ich od kolejnego odkrycia. Tym razem jest to rad - pierwiastek, który dokonał przełomu w medycynie w leczeniu nowotworów. Nazwa tym razem powstała od łacińskiego słowa radius, czyli promień. Radioterapia polega właśnie na napromieniowaniu chorych tkanek.

Rok 1903 przynosi Marii i Pierre’owi Curie wspólną Nagrodę Nobla w dziedzinie fizyki. Skłodowska jest pierwszą na świecie kobietą laureatką Nagrody Nobla! Kolejny rok to kolejne szczęście: narodziny Ève, drugiej córki.

Wydawałoby się, że pasmo przeplatających się radości rodzinnych i zawodowych jest przypisane tej rodzinie. Że dalej może być tylko lepiej. 19 kwietnia 1906 r. zmienia wszystko. Deszczowy poranek jeszcze nie zapowiada tragedii. Maria ubiera córeczki. Pierre wychodzi na spotkanie do Towarzystwa Naukowego. O godzinie 11 już nie żyje. Wszedł prosto pod rozpędzony wóz konny. Maria jest w szoku. Zakłada dziennik, w którym pod datą 30 kwietnia 1906 r. pisze: Wychodziłeś, śpieszyłeś się, byłam w tym czasie zajęta dziećmi. Wyszedłeś, pytając mnie z dołu, czy przyjdę do laboratorium. Odpowiedziałam Ci, że nie mam pojęcia i żebyś nie zawracał mi głowy. I wtedy właśnie wyszedłeś. Ostatnie zdanie, z jakim zwróciłam się do Ciebie, nie było więc zdaniem pełnym miłości i uczucia. Ujrzałam Cię ponownie już martwego (...). Wchodzę do salonu. Mówią mi: "On nie żyje". Czy można pojąć podobne słowa? Piotr nie żyje, ten sam, którego widziałam, jak w dobrej formie wychodził dziś rano z domu, ten sam, którego miałam nadzieję trzymać w ramionach wieczorem. A teraz zobaczę Go martwego i to już koniec, na zawsze. Bez przerwy powtarzam Twoje imię: "Piotrze, Piotrze, Piotrze, mój Piotrze". To mi go niestety nie przywróci. Odszedł na zawsze, pozostawiając po sobie pustkę i rozpacz .

Wdowa nie przyjęła proponowanej jej dożywotniej renty po mężu. Przyjęła natomiast drugą propozycję - objęcia po zmarłym katedry fizyki na Sorbonie. Do tej pory żadna kobieta nie znalazła się w tym miejscu. Pani Skłodowska-Curie jest pierwszą kobietą - profesorem na Sorbonie. W dzienniku pisze: Robić to zamiast Ciebie, zamiast mojego Piotra, czy można sobie wyobrazić coś bardziej okrutnego? . Niemniej rzuca się w wir pracy. Wymierne efekty przychodzą w roku 1911. Po raz drugi Maria Skłodowska-Curie odbiera Nagrodę Nobla. Tym razem w dziedzinie chemii. Swój wybór Komitet Naukowy Chemii Fundacji Nobla uzasadnił tym, że kandydatka ma niezwykłe zasługi w rozwoju chemii dzięki odkryciu polonu i radu oraz w badaniu metalicznego radu i jego związków chemicznych. Jest to pierwsza i do dziś jedyna kobieta, która dwukrotnie sięgnęła po ten laur.

Podwójna noblistka ma kolejne w życiu marzenie - powołanie prywatnego Instytutu Radowego w Paryżu. Kosztowne to przedsięwzięcie, ale udaje jej się przekonać do niego francuski rząd. I tak w 1914 r. powstaje Institut du Radium (obecnie: Institut Curie), gdzie do dziś prowadzi się badania w dziedzinie chemii, fizyki i medycyny. Gdy wybucha I wojna światowa, Maria wykorzystuje zasoby Instytutu i wraz 17-letnią wówczas córką Irène jeździ na pola bitwy do rannych żołnierzy, niejednokrotnie ratując im życie. Aparaturę, zwaną "małą Curie", przewożą specjalnymi samochodami. Żeby sprawniej przeprowadzać te akcje, Skłodowska robi prawo jazdy. Odbiera je jako jedna z pierwszych kobiet na świecie.

Po wojnie nadal chce rozwijać swoją placówkę. W tym celu w roku 1921 podejmuje podróż do Stanów Zjednoczonych, gdzie przeprowadza zbiórkę pieniędzy wśród Polonii amerykańskiej i tamtejszych bogaczy na zakup grama radu do Instytutu Radowego. Udaje się - cenny gram zostaje umieszczony w szkatułce i trafia do rąk uczonej. Kluczyk do tej szkatułki, wraz z dodatkowymi środkami na wyposażenie Instytutu, odbiera z rąk Prezydenta USA Warrena Hardinga. Gdy po raz drugi Stany Zjednoczone wesprą noblistkę w pozyskaniu grama radu, przeznaczy go dla Instytutu w Polsce. W 1923 r. powiedziała: Moim najgorętszym życzeniem jest powstanie Instytutu Radowego w Warszawie . W 1932 r. otworzyła wymarzony gmach wspólnie z Prezydentem RP Ignacym Mościckim (dziś: Centrum Onkologii - Instytut im. Marii Skłodowskiej-Curie). Budowę zrealizowano dzięki składkom Polaków, którzy w ten sposób złożyli hołd wielkiej uczonej, która nigdy nie zapomniała, skąd pochodzi.

Lata pracy z nad promieniowaniem pierwiastków chemicznych coraz bardziej zaczynają odbijać się na zdrowiu Skłodowskiej. Ma problemy ze słuchem, ze wzrokiem, raz po raz pojawia się gorączka i dreszcze. Lekarze nie od razu trafnie diagnozują jej stan. Podejrzewają grypę, zmiany w płucach. Dopiero w sanatorium Sancellemoz w Passy prawda wychodzi na jaw. Uczona padła ofiarą choroby popromiennej. W dodatku choroba postępuje w zastraszającym tempie. 4 lipca 1934 r. umiera we francuskim sanatorium. Dołącza do Pierre’a na cmentarzu w Sceaux. Za 61 lat szczątki obojga trafią do paryskiego Panteonu. Maria Skłodowska-Curie jest pierwszą kobietą tam pochowaną. Dotychczas jedną z dwóch.

O Marii Skłodowskiej-Curie powstały filmy i spektakle teatralne. Wydanych zostało mnóstwo publikacji. Otwarty przez nią Instytut Radowy w Warszawie nosi oczywiście jej imię, również uniwersytet w Lublinie i prywatna uczelnia w Warszawie. Banknoty z jej podobizną ukazały się nie tylko w Polsce, ale i we Francji. Rok 2011 został ustanowiony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej Rokiem Marii Skłodowskiej-Curie. Warto dodać, że nie tylko sama była noblistką, ale też matką noblistki - Irène otrzymała Nagrodę Nobla za osiągnięcia w dziedzinie chemii. To pierwsza i dotychczas jedyna taka sytuacja na świecie. Piąte dziecko państwa Skłodowskich na zawsze zapisało się w historii jako postać niezwykła, barwna, awangardowa, ale też niesamowicie skromna. Albert Einstein mówił o niej, że była jedynym człowiekiem niezepsutym przez sławę. Czy miała romans po śmierci męża z żonatym, młodszym od siebie profesorem Langevinem? Czy ich znajomość rozdmuchały ówczesne "tabloidy", tak wtedy jak i teraz poszukujące sensacji? Ale przecież o różne rzeczy można spytać samą naszą bohaterkę... Wystarczy wejść na stronę http://www.mariasklodowska.pl i zadać parę nurtujących pytań. Tylko nie zapomnijcie się przedstawić - pani Maria z "anonimami" nie rozmawia.

Każdy z nas powinien pracować nad udoskonaleniem się własnym (...), zdając sobie sprawę ze swej osobistej odpowiedzialności za całokształt tego, co się dzieje w świecie.
M. Skłodowska-Curie

Źródła

  • Maria Skłodowska-Curie, Autobiografia, PWN, Warszawa 1960
  • Maria Skłodowska-Curie, Pierre Curie, Editions Odile Jacob, Collection Opus 1996
  • Tamże, pod datą 10 czerwca 1906 r.
  • http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,393124,80-lat-temu-maria-sklodowska-curie-otworzyla-instytut-radowy.html (dostęp: 7.07.2016)
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel