Stefan Banach

Stefan Banach

(30.03.1892 – 31.08.1945)

Przychodzi na świat w Krakowie jako nieślubne dziecko górali: Katarzyny Banach i Stefana Greczka. Matka szybko go ochrzciła i oddała na wychowanie krakowskiej praczce. Nigdy nie udało mu się z nią spotkać. Spotykał się czasami z ojcem, który łożył na jego utrzymanie. Nie mogły to być jednak znaczące kwoty, bo Banach już jako 15-latek zaczął zarabiać na siebie. Pracował w księgarni jako subiekt, przy okazji pochłaniał książki. Udzielał także korepetycji, a wiedzę, którą przekazywał swoim uczniom, zdobył w powszechnej szkole ludowej i w krakowskim gimnazjum, które rozpoczął jako 10-latek. Był zdolnym uczniem, miał dobre stopnie, jednak tylko do momentu, gdy matematyka zaabsorbowała go bez reszty i na inne przedmioty po prostu nie starczało mu czasu. Groziło mu nawet niedopuszczenie do matury z powodu ocen niedostatecznych, ale szczęśliwie dał radę je poprawić i egzamin dojrzałości zdał (1910). Zgłębiać ukochaną dziedzinę po maturze zaczął najpierw jako samouk, korzystając z wybranych wykładów na Uniwersytecie Jagiellońskim, a po roku był już studentem Wydziału Inżynierii Lądowej na Politechnice Lwowskiej. W 1913 r. uzyskał tzw. półdyplom (zaliczenie dwóch lat studiów).

Wybuch I wojny światowej przerwał jego studia. Banach wrócił do rodzinnego Krakowa, do domu swojej przybranej matki. Pracował jako nadzorca przy budowie dróg, udzielał korepetycji. Rekrutacji do wojska uniknął ze względu na wadę wzroku i leworęczność. W matematykę wgłębiał się nadal, ucząc się jej z książek i dyskutując ze znanymi już wówczas matematykami: Ottonem Nikodymem i Witoldem Wilkoszem, przyjacielem z gimnazjum.

Czy spacer po krakowskich Plantach można uznać za przypadek? interwencję sił wyższych, aby obdarowany niepospolitym umysłem młodzieniec dostał szansę na rozkwit talentu? Grunt, że przechadzka z Ottonem Nikodymem i dyskusja tych dwóch matematycznych zapaleńców pchnęła życie Stefana Banacha na sprzyjające jego geniuszowi tory. Bo w tym samym czasie i w tym samym miejscu przechadzał się profesor Uniwersytetu Jana Kazimierza, Hugo Steinhaus. "Idąc letnim wieczorem 1916 r. wzdłuż Plant, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów: wyrazy całka Lebesgue’a były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otton Nikodym rozmawiali o matematyce" – wspominał po latach profesor i dodawał, że odkrycie Banacha było jego największym odkryciem naukowym. Na Plantach bowiem przedstawił świeżo poznanym młodzieńcom zagadnienie z dziedziny matematyki, nad którym od jakiegoś czasu sam pracował i nie mógł się z nim uporać. Jakież było jego zdziwienie, gdy po paru zaledwie dniach Banach zjawił się u profesora z gotowym rozwiązaniem dylematu.

Był to moment przełomowy dla młodego matematyka. Obecność we Lwowie na wykładzie habilitacyjnym Steinhausa skierowała na niego uwagę innych matematyków, którzy przyjęli go do Polskiego Towarzystwa Matematycznego (1919; w późniejszych latach – 1939–1945 – został prezesem). Jego pierwsza, napisana wspólnie ze Steinhausem praca pt. Sur la convergence en moyenne de séries de Fourier (O zbieżności w przeciętnej szeregu Fouriera), opublikowana została w "Biuletynie Akademii Krakowskiej". Dzięki staraniom Steinhausa w 1920 r. profesor Antoni Łomnicki zatrudnił go na Wydziale Mechanicznym Politechniki Lwowskiej jako swojego asystenta, mimo że Banach dysponował jedynie półdyplomem, pełnych studiów nie ukończył. Postawiono mu jednak następujący warunek: w ciągu roku ów asystent przedłoży pracę doktorską. Niemniej jego kariera naukowa została rozpoczęta. Doktoryzował się jeszcze w tym samym roku na Uniwersytecie Jana Kazimierza. Tematem pracy była analiza funkcjonalna. Banach poruszał w niej zagadnienia, którymi od wielu lat zajmowali się wybitni matematycy (np. Vito Volterr, Dawid Hilbert, Jacques Hadamard, Maurice Frechet, Fryderyk Riesz), ale to jego dysertacja pt. Sur les operations dans les ensembles abstraits et leur application aux equations integrales (O operacjach na zbiorach abstrakcyjnych i ich zastosowaniach do równań całkowych), zamieszczona na łamach polskiego czasopisma "Fundamenta Mathematicae", przypieczętowała teorię operacji funkcjonalnej. Zdefiniował w niej przestrzeń unormowaną zupełną – autor nazywał ją w swojej rozprawie "przestrzenią typu B", natomiast we współczesnej matematyce funkcjonuje jako "przestrzeń Banacha" (po raz pierwszy tego określenia użył Maurice Fréchet w 1928 r.). Pojęcie "przestrzeni Banacha" miało fundamentalne znaczenie dla rozwoju analizy funkcjonalnej i stało się przełomem w historii matematyki XX wieku. Nie bez znaczenia pozostało dla nauk przyrodniczych i fizyki.

Na uwagę zasługuję sposób, w jaki nasz bohater wypełnił postawiony mu przez uczelnię warunek i został doktorem. Genialny matematyk dał się bowiem poznać nie tylko od strony swojego nieprzeciętnego umysłu, ale także ignorowania wszelakich formalności, a wspomnianego warunku przyjęcia na uczelnię nijak obejść się nie dało – doktorat musiał powstać i już! Na wysokości zadania stanęli asystenci, którzy spisywali wszelkie twierdzenia, dowody i koncepcje Banacha, jemu pozostało tylko podpisanie się pod ich notatkami. W ten sposób skonstruowana praca trafiła tam, gdzie powinna. Na tym nie koniec kłopotów, bo autor wykazywał również się daleko posuniętą opieszałością, jeśli chodzi o jej obronę. Został więc którego dnia podstępnie zwabiony do dziekanatu w celu wyjaśnienia "panom z Warszawy" matematycznych zawiłości. Padło szereg skomplikowanych pytań, na które nieświadom powagi sytuacji asystent profesora Łomnickiego odpowiadał ze robiącą wrażenie i dogłębną znajomością rzeczy. Po czym oświadczono mu, że właśnie obronił pracę doktorską... Ta historia pokazuje, jak bardzo zależało środowisku na tym właśnie matematyku.

Często brakowało mu pieniędzy – dużo zarabiał, ale jeszcze więcej wydawał. Twierdził, że nie potrafi... liczyć.

Po upływie 2 lat jest już doktorem habilitowanym, po następnym miesiącu – profesorem. Ówczesne przepisy przewidywały przypadki nadzwyczajne; drzwi do kariery naukowej były otwarte nawet dla tych, którzy nie mieli ukończonych studiów. A przypadek Stefana Banacha niewątpliwie należał do nadzwyczajnych. Jako profesor objął funkcję kierownika II Katedry Matematyki Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego Uniwersytetu Jana Kazimierza. Miał wówczas zaledwie 30 lat, był bardzo przystojny, lubił dobrą zabawę, nie gardził alkoholem. Z rozrywkowego trybu życia nie zrezygnował nawet jako mąż Łucji Braus i ojcie Stefana juniora. Bywało, że wykłady prowadził we fraku; nie z tego jednak powodu, że tak elegancki wizerunek uważał za słuszny w przypadku profesora, ale po prostu po balu nie zdążył zajść do domu. Musiały to być bale wyjątkowe, bo wytworność nie była tym, co lubił najbardziej. Zdarzało mu się paradować po mieście w koszuli z krótkim rękawem, co wywoływało oburzenie przedwojennego Lwowa. Mając do wyboru koncert w filharmonii i mecz piłki nożnej, wybierał to drugie. Jednak środowisko uniwersyteckie przede wszystkim dostrzegało jego cenny i niezwykły umysł.

Warto w tym momencie wspomnieć o tzw. Księdze Szkockiej. Nazwa pochodzi od kawiarni o nazwie Szkocka, gdzie w latach 20. schodzili się przedstawiciele inteligencji lwowskiej, m.in.grono uczelniane do którego należał Banach. Matematycy, przy filiżance kawy bądź kieliszku koniaku czy wina, zawsze przy tym samym stoliku, skrzętnie notowali ołówkiem swoje spostrzeżenia i teorie na blacie. Nie trudno się domyśleć, że w związku z tym niejeden wywód przegrywał ze ścierką sprzątaczki. Chcąc temu zapobiec Łucja, żona profesora Banacha, ufundowała słynny w historii matematyki 100-kartkowy zeszyt w szarej marmurkowej okładce, nawiązującej do blatu stolika. Panowie po skończonym posiedzeniu oddawali go w depozyt obsłudze kawiarni. Ostatni wpis opatrzony jest datą 31 maja 1941 r., czyli zaledwie na kilka tygodni przed wkroczeniem Niemców do Lwowa, podpisany został przez Steinhausa. Księga Szkocka przetrwała wojnę w domu państwa Banachów, potem trafiła do Wrocławia, a gdy trafiła do Steinhausa, ten powielił ją i wysłał do Ameryki. Tam po wydaniu jej w 300 egzemplarzach zyskuje światowy rozgłos. W Polsce ukazały się fragmenty.

Amerykanie próbują nakłonić go do pracy w USA. Dostaje czek z wpisaną jedynką i możliwością dopisania dowolnej ilości zer. Odpowiada: To za mała suma, aby opuścić Polskę... za mała.

Rok 1924 jest również pomyślny dla Banacha: powołanie na członka korespondenta Polskiej Akademii Umiejętności, publikację pracy Sur la décomposition des ensembles de parties respectivement congruentes (O rozkładzie zbiorów punktów na części odpowiednio przystające; napisana wspólnie z Alfredem Tarskim), spędza rok we Francji w charakterze stypendysty Rządu RP. Rok 1927 to nominacja Banacha na profesora zwyczajnego Uniwersytetu Jana Kazimierza. Profesor pisze podręczniki dla szkół średnich i dla studentów. Powstaje też słynna monografia Teoria operacyj. Tom I. Operacje linjowe (dedykowana żonie), która opublikowana w 1931 r. w języku polskim i przetłumaczona na francuski była pierwszą na świecie książką traktującą ogólnie o przestrzeniach liniowo-metrycznych. Bez wątpienia jest to jedno z ważniejszych dzieł matematycznych XX wieku. Powierzenie Banachowi odczytu na Międzynarodowym Kongresie Matematycznym w Oslo (Die Theorie der Operationen und ihre Bedeutung für die Analysis; Teoria operacji i jej znaczenie w analizie) w 1936 r. było dobitnym dowodem uznania jakim darzyło go środowisko. Być może, że to właśnie przeważyło w procesie podejmowania decyzji o przyznaniu Nagrody Polskiej Akademii Umiejętności im. Erazma i Anny małżonków Jerzmanowskich (zwanej polskim Noblem). Otrzymał ją właśnie Stefan Banach. Współcześnie sam jest patronem wielu nagród: rok po śmierci uczonego Polskie Towarzystwo Matematyczne ufundowało nagrodę naukową im. Banacha, a w 100-lecie jego urodzin PAN ustanowił Medal im. Stefana Banacha, trofeum o międzynarodowym charakterze, przyznawane za wybitne zasługi na niwie nauk matematycznych.

Dwudziestolecie międzywojenne to dla lwowskiego uniwersytetu złota era – czas rozkwitu talentów matematycznych. Umysły skupione wokół Stefana Banacha i Hugona Steinhausa (w sumie 20 wybitnych matematyków) tworzą słynną lwowską szkołę matematyczną. Przewodnią ideą jest analiza funkcjonalna. Grupa miała nawet własny organ prasowy "Studia Mathematica". Dokonała wielu wybitnych odkryć z dziedziny matematyki, jej prekursorskie teorie zadziwiały i podbijały świat. Tę działalność przerwała II wojna światowa. O lwowskiej szkole matematycznej pisze Mariusz Urbanek w książce Genialni. Lwowska szkoła matematyczna.

W tamtym czasie mawiało się: Jeżeli to jest doskonały matematyk, to z pewnością Polak.

Wybuch II wojny światowej zmienił wiele, również życie Stefana Banacha Po wkroczeniu do Lwowa wojsk sowieckich (22 września 1939 r.) Uniwersytet Jana Kazimierza przemianowano na Uniwersytet im. Iwana Franki. Banach, jako profesor, kierował tam I Katedrą Analizy Matematycznej. Pełnił tez funkcję korespondenta Akademii Nauk Ukraińskiej SRR i – chociaż polityka nie należała nigdy do jego zainteresowań – delegatem do Lwowskiej Rady Miejskiej. Gdy w 1941 r. do miasta wkraczają Niemcy, uczelnia zostaje zamknięta – pracownicy naukowi pozostają bez środków na utrzymanie. Część z nich – w tym Stefan Banach i jego syn, student medycyny – zatrudniła się wówczas w niemieckim Instytucie Badań nad Durem Plamistym i Wirusami. Nietypowe zajęcie polegało na tym, że wybitni naukowcy nosili na udach klateczki z owadami, które karmiły się ich krwią. Tak zarabiali na życie do 1944 r. Stanowiło to również swego rodzaju parasol ochronny przed represjami ze strony okupanta. Sama procedura zajmowała godzinę dziennie, resztę czasu Banach mógł poświęcić na matematyczne rozważania w doborowym gronie. Zawsze był zwolennikiem pracy w grupie, dyskusję uważał za ważny element pracy naukowej. Od 1942 do 1944 r. wykładał matematykę na utworzonych przez Niemców kursach zawodowych, prowadzonych na Politechnice Lwowskiej, która miała to szczęście, że nie została zlikwidowana.

W lipcu 1944 r. Lwów przejmują sowieci. Banach powrócił do pracy na Uniwersytecie im. Iwana Franki jako profesor matematyki, dziekan Wydziału Matematyczno-Przyrodniczego i kierownik Katedry Analizy Matematycznej. Był już wtedy chory na raka płuc. W dużym stopniu przyczyniło się do tego jego zamiłowanie do papierosów. Zdążył jeszcze objąć funkcję przewodniczącego Lwowskiego Towarzystwa Matematycznego i popracować w redakcji pisma "Matematiczeskij Sbornik". W ostatnim roku życia odezwały się w nim również polityczne zapędy. Aktywnie działał jako członek Prezydium Wszechsłowiańskiego Komitetu Antyfaszystowskiego w Sofii. Nie trwało to jednak długo.

Zmarł 31 sierpnia 1945 r. we Lwowie. Rodzinie nie udało się zrealizować planów i wrócić do Krakowa. Na nagrobku na Cmentarzu Łyczakowskim widnieje napis: "Dr Stefan Banach, profesor uniwersytetu w Krakowie". Daty narodzin i śmierci. Tylko tyle.

Historia niezwykłego dziecka niepiśmiennej góralki, ma swoją kontynuację do dziś. Zarówno na Ziemi w postaci 58 publikacji, jakie po sobie zostawił, jak i w przestrzeni kosmicznej – od roku 2001 planetoida o numerze 16856 i symbolu 1997YE8 nosi imię Stefana Banacha.

Matematyka jest najpiękniejszym i najpotężniejszym tworem ducha ludzkiego. (...) Jest tak stara, jak stary jest człowiek. Tylko państwa, które pielęgnują matematykę, mogą być silne i potężne. prof. Stefan Banach
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel